Archive for wrzesień, 2007

Published by Artur Jaworski on 28 września 2007

Headhunter a rynek pracy IT

Pierwsze co rzuca się w oczy podczas kontaktów z headhunterami to bardzo pobieżna (a często żadna) znajomość tematu do którego rekrutują. Dla przykładu, wystarczy że ktoś ma w swoim profilu wzmiankę np. o SAP, aby wysłać mu propozycję w zupełnie innym obszarze systemu. Jednakże to jak dla mnie jest do przełknięcia (chociaż stoję na stanowisku, że jest to naganne i przez krótkie szkolenie do nadrobienia), najbardziej odrzucają mnie wklejane formatki z treścią ogłoszenia, które najczęściej kończą się sformułowaniem: “Jeśli interesuje Pana przedstawiono oferta proszę o kontakt”.

Kierując się logiką powyższego sformułowania zostawiam te propozycję bez odpowiedzi, za kilka dni dostaję ponaglającą wiadomość z rozbrajającym pytaniem: “Czy dostał Pan moją wiadomość z ofertą” lub “Czy już się Pan zastanowił?”. Po przedstawieniu faktu, iż zastosowałem się do zdania, aby pozostawić informację bez odpowiedzi, w sytuacji gdy mnie nie interesuje, uzyskuję kolejne wymówki zabierające mój czas. Pamiętajmy, że między zabraniem komuś chwili z życia, a całego życia jest tylko różnica skali.

Będą headhunterem zastosował bym w swoim działaniu poniższe zasady.

  1. Rekrutując na stanowisko specjalistyczne, wiedza na temat tej branży musi być na poziomie umożliwiającym skonfrontowanie wymagań oferty z doświadczeniem wpisanym w CV. Na przykład, jeżeli szukam konsultanta SAP, to trzeba wiedzieć że system jest modułowy (finanse, kontroling, logistyka itp.), jakie są etapy wdrożenia, czym różni się roll-out od nowego wdrożenia itd.
  2. Jeżeli oferta skierowana jest do osoby z doświadczeniem, unikam sformułowań typu: “atrakcyjne wynagrodzenie”, “możliwość rozwoju”, “zebranie cennych doświadczeń”. No chyba, że mam przygotowane konkretne odpowiedzi na pytania doprecyzowujące do tych sformułowań. Nawet jeśli tak, czy na pewno będą zbieżne z oczekiwaniami pytającego ? Możliwości rozwoju to baaaardzo szeroki temat, każdy ma swoją mapę świata i inne potrzeby rozwojowe.
  3. List kończę zdaniem: “Będę wdzięczny za informację zwrotną o Pana decyzji”. Z szacunkiem dla czasu wszystkich stron proszę o jednoznaczną deklarację.

Ciekaw jestem jaka jest skuteczność naszych polskich łowców głów, albo inaczej o ile można by ją zwiększyć inwestując w szkolenia, szczególnie przy tak dużej konkurencji na rynku pracy specjalistów IT.

Published by Artur Jaworski on 26 września 2007

Problem a rozwiązanie

Jak wielokrotnie wspominałem, konsultant, programista oraz kierownik projektu oprócz twardych technologicznych umiejętności, musi wiedzieć jak kierować spotkanie aby dostarczyć wymiernego rezultatu. Ma być liderem, który prowadzi spotkanie w ściśle określonym kierunku, jednym z przykładów które skutecznie utrudniają osiągnięcie celu spotkania jest orientacja naszego klienta w kierunku problemu a nie rozwiązania.

Pomyśl teraz przez chwilę o jakimś problemie, które jest ciągle nie rozwiązany. Nie ma znaczenia czy dotyczy on sfery osobistej czy zawodowej, coś co pierwsze przychodzi ci do głowy. Odpowiadając w myślach na poniższe pytania, obserwuj jak zmienia się Twoje nastawienie:

  1. Jak bardzo jest to dla Ciebie uciążliwe ?
  2. W czym ta sytuacja Cię ogranicza ?
  3. Jak długo to już trwa ?

A teraz kolejna partia pytań, ukierunkowana w inne miejsce, ponownie obserwuj swój stan wewnętrzny:

  1. Jakie działania mogę podjąć, aby rozwiązać te sytuację ?
  2. Co musiałoby się stać, aby najszybciej pozbyć się tego problemu ?
  3. Kto może Ci pomóc znaleźć rozwiązanie ?

Czujesz różnicę w swojej chęci do działania?

Jeżeli w jakiejkolwiek sytuacji życiowej, zauważysz skupianie się na przyczynach, skutkach, czy ograniczeniach jakie dane sytuacja powoduje, natychmiast przekieruj rozmowę na właściwy tor.

Dyskusja o problemie wywoła co najwyżej nieprzyjemny stan u wszystkich osób biorących w niej udział, odbierze entuzjazm i chęć do działania. Jest bezproduktywnym marnowaniem czasu w dodatku bardzo destrukcyjnym dla naszego stanu wewnętrznego. Nie mamy wówczas dostępu do naszych zasobów (kreatywność, inteligencja itp.) a bez nich nie wypracujemy dobrego rozwiązania.

Published by Artur Jaworski on 23 września 2007

Mapowanie procesów na potrzeby wdrożenia pakietu IT

Procesy w przedsiębiorstwie mogą być analizowane w najróżniejszych celach: aby to zrobić po raz pierwszy, dokonać optymalizacji już istniejących, dodania nowych, wynikających ze zmiany struktury organizacyjnej itp. W tym poście będę odnosił się wyłącznie do sytuacji, gdy mapowanie wykonywane jest na potrzeby wdrożenia systemu ERP. Świadomość istnienia tego celu, jest podstawą do jasnego określenia, w jaki sposób proces ma być zmapowany oraz umożliwia rozwiązywanie sytuacji spornych: jak na przykład poziom szczegółowości i liczba procesów.

No to zaczynamy.
Oczywiście trzeba zdecydować, w jakim narzędziu będziemy pracować. Teoretycznie rysowanie procesów można wykonać nawet w Excelu czy zwykłym programie graficznym, jednakże ze względu na możliwości raportowania oraz systemowego zaznaczania połączeń między procesami polecam program, który będzie tworzył z naszych procesów bazę danych.
Do tworzenia map, gorąco polecam metodę EPC (Event-driven Process Chain). W metodologii tej Łańcuch sterowany zdarzeniami (EPC) jest dynamicznym modelem, który łączy ze sobą statyczne zasoby (osoba, dokumenty, aplikacje itp.) i układa je tak, aby dostarczyć sekwencje zadań lub czynności (proces), które tworzą wartość dodaną. Moim zdaniem jest to najlepsza metodologia, aby zrealizować cel określony w nagłówku tego posta.

Co dalej ? Ja skupiam się na poniższym:

  • Ilość i szczegółowość map. Tu po prostu trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem i każdą decyzję podejmować z uwzględnieniem celu naszych działań. Nie ma na pewno potrzeby, rozbudowania przebiegu procesu o elementy, które nie są istotne z punktu widzenia prac przy wdrożeniu systemu IT (na tym etapie niezbędna jest wiedza co to za pakiet i co zawiera). Pamiętaj, że każda dodatkowa czynności czy element w procesie zmniejsza jego czytelność czytelność i chęć do analizy przez osoby trzecie.
  • Na tym etapie muszą to być procesy obecne. Wśród wielu kierowników projektów obserwuję, nieodpartą chęć od razu mapowania procesów docelowych. Nie jest to najlepsze podejście z bardzo prostego powodu. Aby móc określić proces docelowy, wymagana jest po stronie osób merytorycznie odpowiedzialnych za proces, dobra znajomość pakietu ERP. Ta wiedza, będzie dostępna dopiero po zakończeniu fazy konfiguracji i testów. Te mapy mają być jedynie materiałem wejściowym do fazy, w której tworzona jest koncepcja wdrożenia.

Tuż przed startem systemu, poprawiamy mapy na procesy docelowe uwzględniając koncepcję wdrożenia i wyniki testów. Te mapy będą obrazowały funkcjonowanie przedsiębiorstwa po starcie produktywnym systemu.

To podejście ma dwie zalety. Analiza procesów, przebiegnie szybko i bezproblemowo, ponowna analiza tuż przed startem będzie jednocześnie wartościowym elementem instrukcji stanowiskowych

Published by Artur Jaworski on 20 września 2007

ZDM Warszawa, jak nie budować marki

Trwa gruntowny remont ulicy Puławskiej w Warszawie, zalecanym objazdem jest aleja Niepodległości, którą często podróżuje. Można na niej zaobserwować poniższe znaki:
img_2497_blog.jpg
Kolejny mniej więcej w połowie objazdu:
img_2505_blog.jpg
Na portalu gazeta.pl przeczytałem wypowiedź pani z ZDM w tej sprawie: „Nowe tablice mają pokazać, że wychodzimy frontem do mieszkańców, że łączymy się z nimi w bólu, bo nam, w ZDM, też nie jest teraz miło. Ale jakoś musimy sobie razem radzić w tej sytuacji – przedstawia filozofię żółtej buźki-podkówki Agata Choińska z biura prasowego ZDM”. Cały artykuł można przeczytać tu.Jak dla mnie pomysł fajny, dziwi mnie tylko jego wykonanie. Te tablice ładują do naszej podświadomości konkretne skojarzenie: ZDM = utrudnienia i generalnie kłopoty. W każdym bądź razie tak to działa na mój umysł, za każdym razem, gdy patrzę na tablice utwierdzam się, kto jest sprawcą całego zamieszania.

Ja zrobiłbym to inaczej. Nie zależnie od tego, jakie są nasze intencje, chcemy zrobić coś śmiesznego czy przekazać odbiorcy jakąś głębszą metaforę, nie ma to większego znaczenia. Ważne, aby używać odpowiednich sformułowań.

Moje przykłady napisów na takich tablicach wyglądały by następująco:

  • Już niedługo dzięki ZDM będziesz jeździć po gładkim i lśniącym asfalcie
  • Robimy drogi dla Twoje wygody

Ciekawy jestem, czy ZDM zdaje sobie sprawę, jaką metkę przyszywa swojej marce….
Wy też uważajcie, jakie obraz samego siebie ładujecie do otoczenia. O tym jakich słów warto używać a jakich unikać napiszę w kolejnych postach.

Osobiście na czas remontów gorąco polecam korzystanie z komunikacji miejskiej, szczególnie, że już nie długo będzie jeździć 15 niskopodłogowych tramwajów 120N z bydgoskiej PESY.
img_2508_blog.jpg
Ten sfotografowałem, wyjeżdżający na przejazd techniczny z mokotowskiej zajezdni R-3. Jest to najdłuższy bo aż 32- metrowy polski tramwaj. Ma on 4 przeguby i 6 drzwi. Na całej długości jego podłoga jest niska a wnętrze klimatyzowane. Podróżować nim może 211 pasażerów, w tym 63 na miejscach siedzących. Jest śliczny.

Published by Artur Jaworski on 19 września 2007

Dbaj o to, w co wierzysz

Przekonania są uogólnieniami, jakie wykonujemy odnośnie otaczającego świata, innych ludzi oraz nas samych. Są one regułami, według których podejmujemy decyzje. Zazwyczaj, gdy mówimy o przekonaniach wygląda to jako rozmowa o „wszystkim albo o niczym” i że to, w co wierzymy jest sztywną prawdą.

Podczas projektu wdrożeniowego można to zaobserwować słysząc przykładowe wypowiedzi:

  • Ten projekt w takim terminie nie ma szans na zakończenie, nasza firma jest tak duża.
  • Ten system jest do bani
  • Nigdy nie zrozumiem jak działa ten program

Fakt istnienia przekonań można tez zaobserwować podczas codziennych zdarzeń:

  • Wszyscy politycy kłamią
  • Nie mam szczęścia do miłości
  • Nie mam zdolności do nauki języków

Należy zdawać sobie sprawę, ze przekonania działają jak samo spełniające się przepowiednie i powinniśmy u nas samych zmieniać te destrukcyjne, a u naszych klientów zdawać sobie sprawę z ich kształtu oraz konsekwencji ich występowania.

Przykładowo ja kiedyś miałem przekonanie: „albo duże pieniądze albo dużo czasu wolnego”. Po prostu uważałem, że pokaźny portfel jest okupiony kompletnym brakiem czasu. Teraz moje przekonanie w tym temacie wygląda następująco: „dużo pieniędzy to dużo czasu wolnego”. Czujecie różnicę ?

To, że przekonania są jak samo spełniające się przepowiednie, jest już naukowe udowodnione. Odpowiedzialna jest za to tzw Struktura siatkowa w naszym mózgu. Kieruje ona uwagę na to, o czym właśnie intensywnie myślimy i jak radar wyławia z otoczenia to, co pasuje do naszych myśli. Jeśli np. wierzysz, że bez znajomości nie da się znaleźć pracy to na pewno znajdziesz wiele przykładów, które to potwierdzą. I często, wyniki Twoich działań również to potwierdzą i to w co wierzysz stanie się w Twoim przypadku prawdą.

Czy można zmienić destrukcyjne przekonania u osób z naszych zespołów wdrożeniowych…. Odpowiedź brzmi tak. Jednakże musi być spełniony jeden niezwykle istotny warunek. Nasze intencje muszą być uczciwe, po prostu wiemy, że to przekonanie jest wynikiem braku wystarczającej wiedzy u naszego klienta i dobra dla wszystkich jest jego zmiana. Wszelkie techniki manipulacyjne oraz „sposoby” podejścia ludzi, to gra na krótką metę. Jestem ich wielkim przeciwnikiem, po prostu wiem, że nie są fundamentem dla dobrej dla wszystkich stron długo falowej współpracy. Osoby, które mają inne poglądy w tym temacie, omijam szerokim łukiem.

Praktyczne umiejętności w jaki sposób radzić sobie w takich sytuacjach uzyskałem podczas dyskusji na parkingu warszawskiego Reala od Alexa Barszczewskiego, którego bardzo wartościowy blog znajdziesz tutaj.

Jeżeli przykładowo, nasz klient codziennie rano rozpoczyna dzień zdaniem: „Ten system jest taki skomplikowany” (jego umysł będzie uwypuklał mu tylko te fakty, które utwierdzają go w tym przekonaniu), postępuj według poniższego schematu:

  • Po pierwsze okaż mu zrozumienie: „Doskonale rozumiem, że wydaje Ci się, iż ten system jest skomplikowany ” Pamiętaj, że okazanie zrozumienie nie ma nic wspólnego ze zgodzeniem się z naszym rozmówcą.
  • Po drugie daj jasny sygnał, że to najnormalniejsza sprawa pod słońcem: „to normalna sytuacja, która mogłem zaobserwować na innych wdrożeniach oraz u siebie, gdy sam byłem członkiem zespołu wdrożeniowego. Ale mam dla Ciebie fantastyczną wiadomość, celem tego spotkania jest rozwianie wszelkich Twoich wątpliwości, jesteś zainteresowany ?
  • Teraz dopiero umysł naszego rozmówcy, będzie przygotowany do przyjęcia argumentów, które pozwolą wypracować lepsze przekonanie na dany temat. „To naturalna sprawa, że nowe rzeczy wydają się skomplikowane. Przypomnij sobie jak uczyłeś się prowadzić samochód. Wtedy wszystko było skomplikowane, tyle czynności które trzeba wykonywać w ściśle określonej kolejności. Czy silnik nie zgasł Ci przy ruszaniu? I to zapewne nie jeden raz. Ale przecież warto było! Wszystko, co jest warte nauczenia się i osiągnięcia w tym mistrzostwa warte jest robienia źle dopóki nie nauczymy się robić tego dobrze. Z tego też powodu przejdźmy do ćwiczeń w systemie, szybko przekonasz się że nie ma tam żadnych komplikacji

Ten schemat działania wymaga ćwiczeń, tak, aby wiedzę zamienić w konkretne umiejętności. Naprawdę warto, umiejętności komunikacyjne to chleb powszedni konsultanta wdrożeniowego, są one częściej potrzebne niż wiedza techniczna na temat systemu. Nie oszczędzaj czasu na ćwiczenie ich.

Published by Artur Jaworski on 17 września 2007

Projekt wdrożeniowy, tworząc wartość dodaną

Sukces sprawnego wdrożenia pakietu ERP, wymaga pełnego zaangażowania obu stron to jest: Kupującego i Wdrażającego. Od kupującego wymagana jest świadomość tego co nabywa, oraz przygotowania swojej organizacji do zmiany. Wdrażający również powinien zainteresować się, czy Kupujący odrobił swoją pracę domową, w przeciwnym razie istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie zrealizuje zadania zgodnie z harmonogramem i budżetem. Śmiem twierdzić, że większość niezrealizowanych o czasie projektów IT, jest wynikiem braku przygotowania organizacji do tak dużej zmiany, jeżeli chcesz robić biznes na wdrożeniach sprawdź gotowość Twojego klienta do zmiany oraz jego potrzeby w zakresie IT. To długofalowo jest dobre dla obu stron. No chyba, że celem Twojej działalności jest rozpowszechnienie informatyzacji traktowane jako hobby i działalność niezorientowaną na zysk.
W momencie, gdy Kupujący jest gotowy do zmiany, wybrał już najlepiej dopasowany do własnych potrzeb system IT pozostało podpisać umowę wdrożeniową z świadomie wyselekcjonowanym dostawcą usług konsultingowych.

Metodologie wdrożenia… moim zdaniem co innego dostarczy większych korzyści.
Sama metodologia wdrożenia (sposób działania w projekcie) moim zdaniem ma drugorzędne znacznie, tzn dopracowanie poniższych tematów ma o wiele większe przełożenie na terminowe i zgodne z budżetem zakończenie prac. Z tego też powodu na tym koncentruję swoje działania.

Zespoły wdrożeniowe.
Idealny członek zespołu wdrożeniowego po stronie Kupującego to młoda osoba, która jest w firmie od co najmniej dwóch lat. Pod określeniem młoda, rozumiem pracownika, który doskonale wie czym jest „core biznes” swojego przedsiębiorstwa, ma potencjał wzrostu, bystrość umysłu oraz czuje co to software komputerowy. Taka umiejętność wyobrażenia sobie, czym jest program, co to są linie kodu, jest niezbędna przy analizie kosztu do korzyści, która jest wykonywana w momencie podejmowania decyzji o objęciu wdrożeniem danej czynności w procesie. Szybkie podejmowanie trafnych decyzji jest kluczowe dla wszystkich faz projektu.

Fundusz motywacyjny
Zwolnienie z normalnie wykonywanych obowiązków wszystkich członków zespołów wdrożeniowych może być zagrożeniem dla płynnego funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Z tego też powodu, gorąco polecam opracowanie pokaźnego funduszu motywacyjnego. Celem tego funduszu jest motywowanie pracowników, docenienie przejściowego okresu, w którym pracują na więcej niż 100%. Zgrubne reguły podziału funduszu, muszą być jasne i podane do publicznej wiadomości na samym początku wdrożenia. W temacie motywacji, należy pamiętać, aby stale podkreślać jak ważny jest to projekt dla zarządu o Prezesie nie zapominając.

Standard pakietu
Należy wykorzystywać standardowe funkcjonalności i procesy pakietu ERP, tam gdzie skutecznie realizują założony cel, nawet jeżeli dawniej robiono to inaczej. Temat jest pokrewny z właściwym przygotowaniem do wdrożenia, o którym pisałem na początku. Przy modyfikacji standardu danego rozwiązania, należy pamiętać o następujących konsekwencjach:

Główną zaletą pakietów pudełkowych jest fakt, że zawierają one w sobie gotowe procesy biznesowe. Naszym zadaniem jest określenie, których chcemy używać oraz skonfigurowanie struktury przedsiębiorstwa w systemie. W momencie, gdy dokonujemy modyfikacji standardowego procesu, to oprócz utraty gwarancji na tę część systemu, potencjalnych kłopotów przy ugrejdzie a nawet po wczytaniu not korygujących należy pamiętać że: w pakietach ERP, konkretne linie kodu uruchamiają się w zależności od akcji użytkownika podczas jego pracy. Naciśnięcie lub nie danego przycisku, uaktywnia funkcją zapisaną przez linie kodu. Z tego prostego powodu, zakodowanie rozwiązania w programie, który „żyje własnym życiem” nawet gdy algorytm jest prosty nie jest banalne. Cała trudność polega na połączeniu nowego programu ze standardem. Jakość naszej pracy jest możliwa do zweryfikowania dopiero po uruchomienieu nowej funkcjonalności. Wówczas dopiero widoczne są tematy, które z uwagi na ogromne ilości standardowego kodu pakietu ERP, nie były do przewidzenia na etapie opracowywania specyfikacji. W efekcie potrzebujemy dużego budżetu na testowanie rozwiązania, w wielu przypadkach jest to taka niekończąca się historia, po wyeliminowaniu danego błędu pojawiają się nowe.
Powyższe przykłady nie zagwarantują oczywiście 100% skuteczności (kolejne opisze w oddzielnych postach), moim zdaniem skupienie się na nich, dostarczy największego rezultatu. Dopilnowanie tych tematów leży w interesie wszystkich stron w s p ó l n e g o projektu.

Published by Artur Jaworski on 14 września 2007

Pudełko czy czysta kartka ?

Przed takim dylematem, stają osoby którym wyznaczono cel: załatw nam system komputerowy. Pod terminem pudełko rozumiem dowolny pakiet ERP, który kupujemy, instalujemy, wdrażamy a potem użytkujemy. Czysta kartka to system informatyczny tworzony na indywidualne zamówienie w dowolnym narzędziu deweloperskim. Najpierw trzeba go napisać, wdrożyć a potem użytkować.

Czego nie załatwi nam żaden system komputerowy?
Niezależnie od tego czy kupimy gotowy ERP, czy napiszemy coś od zera to wcześniej musimy dokładnie wiedzieć, w jakim celu to robimy. Jakie mają być konkretne korzyści z implementacji systemu IT. Nasze motywacje mogą być dowolne, np. analiza procesowa kosztów, zmniejszenie stanów magazynowych, czy dostęp do raportów poprzez portal. Ważne jest, że taki cel musi być jasno określony. Żaden, nawet najmodniejszy system, nie określi strategii działania przedsiębiorstwa, sam w sobie nie jest modelem poprawnego funkcjonowania. Na tym etapie rozwoju ludzkości (sztuczna inteligencja jest ciągle celem) system komputerowy służy do wspomagania nas w operacyjnej działalności, automatyzuje konkretne czynności zapewnia dostęp do informacji. Należy jednak pamiętać, ze ma on być nakładką na dobrze funkcjonujący biznes, a nie lekiem na bieżące problemy. Przed wdrożeniem należy dokładnie przygotować organizację, począwszy od ludzi, którzy ją tworzą na optymalizacji procesów, które chcemy informatyzować kończąc. Bez odrobienia tej pracy domowej, nawet dobrze określony cel trudno będzie zrealizować, przy założeniu że chcemy to zrobić w określonym czasie i budżecie.

Nasuwa się pytanie co wybrać?
Panuje powszechne przekonanie, że w grze pozostały tylko pakiety ERP, że nikt już nie pisze systemu od początku, że świat IT wie doskonale czym jest „paradoks produktywności IT” czyli sytuacja, że korzyści z informatyzacji są niewspółmierne do kosztów wytworzenia oprogramowania. W efekcie wiele decyzji o zakupie pakietu pudełkowego, jest podejmowanych pod wpływem mody, skoro tylu znajomych prezesów się na to zdecydowało to coś w tym musi być. Ja proponuję inne rozwiązanie. Przed wyborem rodzaju systemu należy pamiętać o elementarnej sprawie. Pakiety ERP zawierają same w sobie gotowe procesy biznesowe, kupując taki program kupujemy jednocześnie sposób, w jaki funkcjonować. Oczywiście można powiedzieć że są to elastyczne pakiety konfigurowalne, że można dostosować
je do konkretnych potrzeb. Moja odpowiedź: TAK z tym że konfiguracja sprowadza się do wprowadzenia struktur naszej organizacji do pakietu ERP oraz wybrania których modułów chcemy używać. Jak ich używać jest „narzucone” przez pakiet. Jeżeli znasz swoje procesy, to jest wiesz, które czynności chcesz objąć informatyzacją, sprawdź ile z nich jest do realizacji standardowymi procesami pakietu ERP. Jeżeli jest ich ponad 90% to wszystko ok, kupując dane rozwiązanie wszyscy będą zadowoleni. Jeżeli mniej masz dwie opcje, przemodelować przebiegi procesów aby można było realizować je standardem, lub skorzystać z czystej kartki i napisać sobie system od początku. Która opcja jest lepsza wymaga analizy konkretnego przypadku. Deweloperka w pakiecie ERP, który żyje swoim życiem jest jak najbardziej możliwa jednakże ma to swoją cenę. Temat ten z uwagi na częstość jego występowania w Polsce opiszą w oddzielnym poście.

Published by Artur Jaworski on 13 września 2007

Zawód Konsultant

Idealną opcją przed wejściem w nową sytuację życiową jest wypróbowanie czy taki stan nam odpowiada. Jestem wielkim fanem tego podejścia, jednakże zdaję sobie doskonale sprawę, że w niektórych przypadkach nie jest to takie proste, wówczas korzystam z opinii osób, które mają konkretne doświadczenie w danym temacie.

W poniższym poście odniosę się do tego jak wygląda praca Konsultanta wdrożeniowego pracującego na etacie w firmie konsultingowej. Troszkę inaczej wygląda to u free lancerów.

Podstawowe zasady
Większość pracy, jaką wykonuje konsultant to praca dla konkretnego klienta. Po za tematami typu: przygotowanie oferty czy prezentacji u klienta, nie ma zadań które zleca nam
ktoś na bieżąco. W przeważającej większości jesteś panem swojego czasu, to jest nikt nie narzuca Ci sposobu, w jaki masz realizować zadania, jedynymi wytycznymi to zakres i terminy harmonogramu. To podstawowa różnicą jaką zauważyłem, przychodząc z pracy w klasycznym dziale, gdzie jest manager oraz zespół na bieżąco reagujący na potrzeby chwili.

Konsultant jest jak sprzedawca, żeby być skutecznym w swoich działaniach, trzeba być w 100 % przekonanym, co do produktu, w którym się specjalizuje.

Niezależnie od tego, jaki pakiet ERP, będzie Twoim produktem, musisz być autentycznie przekonany, że jego implementacja dostarczy konkretnej wartości dodanej.

Plusy
Dla mnie najfajniejszym elementem tej pracy jest możliwość poznania różnych organizacji. Będąc na projekcie, który trwa od kilku tygodni do kilkunastu miesięcy, można dokładnie przyjrzeć się sposobom zarządzania różnych firm, ich kulturze oraz przebiegom procesów.

Różnorodność zadań sprawi, że nie będziesz narzekać na nudę. Praca ma charakter zadaniowy, każde kończy się konkretnym rezultatem, więc o rutynie i braku celowości nie ma tu mowy. W momencie, gdy nie ma zadań związanych z projektami, Ty sam decydujesz co z tym czasem zrobić.

Minusy
Ponieważ większość naszych działań wykonujemy dla konkretnych klientów, wiąże się to z koniecznością wyjazdów. Ich częstotliwość zależy od fazy projektu oraz jego lokalizacji. Realnie można założyć, że średnio w ciągu roku
przez 2/3 czasu będziesz poza domem.

Napiszę o tym osobnego posta, teraz tylko wspomnę że na jakość Twojej pracy, będzie miało wpływ coś na co nie masz bezpośredniego przełożenia są to np.: słabo dobrany zespół wdrożeniowy po stronie klienta, czy fakt że organizacja nie jest gotowa do wdrożenia systemu ERP. Będzie to skutkowało tym, iż wszystkie frustracje i kompleksy mogą być wyładowane na Twojej osobie.

Takie są moje spostrzeżenia w tym temacie, życzę dobrych decyzji.

Published by Artur Jaworski on 12 września 2007

Egzamin certyfikacyjny SAP

Zacznę od tego, że z certyfikatem SAP jest jak z prawem jazdy, możesz je mieć a nie umieć jeździć. Jego posiadanie nie gwarantuje skuteczności, to jest dostarczania wymiernych rezultatów, działa to również w drugą stronę.

Po co robić taki certyfikat ?
Po pierwsze w wielu przetargach za certyfikowanych konsultantów są dodatkowe punkty.
Po drugie, to duży plus dla świadomych klientów, którzy wiedzą, że kupili program z gotowymi zaimplementowanymi propozycjami jak działać, z gotowymi procesami biznesowymi. Certyfikat SAP gwarantuje (w obszarze logistyki na pewno), że dany konsultant zna w wystarczającym stopniu te standardowe rozwiązania, definicje itp. W myśl zasady im mniej ABAP tym lepiej.

Jak się przygotować ?
Wszelkie informacje na temat egzaminu takie jak czas trwania, dostępny język czy zakres tematyczny (kody szkoleń SAP plus waga punktowa danej partii materiału) znajdziesz na stronach SAP lub tu. Jest tam również do ściągnięcia „SAP Tutor lessom”, obrazujący jak wygląda praca z interfejsem programu za pomocą którego odpowiadamy na pytania, co gorąco polecam.

Pytania, głównie bazują na standardowych szkoleniach SAP. Często same sformułowania pytań i odpowiedzi są żywcem przepisane z tych szkoleń. Tak więc koniecznie przeczytaj wszystkie z Twojego zakresu (w języku w którym będziesz zdawać) to daje 85% gwarancji, że wszystko zakończy się zgodnie z planem. Egzamin sprawdza wyłącznie Twoją znajomość standardowych rozwiązań, tego co producent oprogramowania zaplanował dla konkretnej funkcjonalności. Co moim zdaniem jest bardzo uczciwym podejściem.

Egzamin
Do egzaminu w danej wersji systemu można przystąpić trzy razy. Polega to na wybieraniu właściwych odpowiedzi na wyświetlone pytanie. Klawiatura potrzebna jest jedynie do załogowania, w trakcie trwania testu operujemy wyłącznie myszą. Po zakończeniu testu (nasza decyzja lub koniec czasu) otrzymujemy ekran z wynikiem egzaminu (ja widziałem oba). Szczegółową analizę wyników dostajemy później pocztą.

Na koniec zaznaczam, że powyższy opis odnosi się wyłącznie do moich doświadczeń w tym temacie, proszę nie traktować go jako jedynie słuszny i doskonale zdaję sobie sprawę, że w innych obszarach systemu może to się różnić.

Pozdrawiam i życzę powodzenia, Artur

Published by Artur Jaworski on 12 września 2007

Jak zostać konsultantem SAP

Na wstępnie zaznaczam, że ilu Konsultantów na świecie tyle różnych sposobów stania się nimi. Poniższy tekst opisuje moje doświadczenia i spostrzeżenia w tym temacie.

Mój pierwszy kontakt z systemem, miał miejsce w firmie, która użytkowała wersję 4.5 pakietu firmy SAP. Pracowałem wówczas głównie w module PM (Gospodarka remontowa). Z uwagi na wyższe koszty licencyjne w momencie, gdy SAP wprowadza nową wersję systemu, mój pracodawca zdecydował się na upgrade do wersji 4.7. Było to doświadczenie, które zmieniło moje późniejsze życie. Mianowicie przekonałem się na własnej skórze, czym jest praca w projekcie IT oraz jak fajna jest ta druga, konfiguracyjna strona systemu. Postanowiłem zajmować się tym na „full time”

Osoby, które planują zostanie konsultantem mają dwie możliwości (nie są jedyne, moim zdaniem najbardziej skuteczne):

  • Pierwsza, którą sam przeszedłem i polecam, to na początek popracowanie jako użytkownik kluczowy modułu, w którym chcemy później się specjalizować. Takie podejście pozwoli Ci zaznajomić się z transakcjami systemu oraz poznać potrzeby biznesu w danym obszarze (obycie z terminologią, procesami itp.). Później na projekcie wdrożeniowym będziesz traktowany jako „gość który doskonale rozumie nasze potrzeby”.
  • Druga to zatrudnienie się w dobrej firmie wdrożeniowej jako konsultant junior, gdzie na pełno cyklowym projekcie (koncepcja, konfiguracja, testy, start produktywny) nauczysz się zarówno specyfiki poszczególnych faz projektu jak i samej obsługi systemu od strony użytkownika. Tu bardzo podkreślam słowo dobrej firmy, rozumiem przez to, że jest to miejsce do zdobywania technologicznych umiejętności niezbędnych do konfiguracji systemu, jak i tak samo ważnych umiejętności komunikacyjno interpersonalnych, które są niezbędne we wszystkich fazach projektu.


Zasadą, którą szczególnie polecam jest fakt, że najbardziej skuteczną metodą na zdobywanie praktycznych umiejętności jest projekt wdrożeniowy. Nawet najlepsze szkolenie może nam dostarczyć, co najwyżej wiedzy na temat pewnych obszarów, zupełnie innym tematem jest przełożenie tego na potrzeby biznesu i zastosowanie w konkretnym przedsiębiorstwie. Zatrudniając się jako junior konsultant sprawdź czy Twój pracodawca będzie miał dla Ciebie dobre miejsce do zebrania pierwszych doświadczeń.

Next »