Przebywając dłuższy czas w określonym środowisku podświadomie przejmujemy sposoby zachowywania się, które tam obowiązują. Podobnie wygląda sytuacja ze zbyt długim oglądaniem telewizji, która przeładowana jest toksycznymi wzorcami językowymi, które chcąc nie chcąc przyjmujemy i stosujemy podczas codziennego życia. Większość wywiadów, które można pooglądać w telewizji nie jest nakierowana na uzyskanie sposobu postrzegania świata przez osobę odpytywaną, a utwierdzenie się “reportera”, że znał odpowiedź na zadawane pytanie.

Ważne, aby zdawać sobie sprawę z tej prawidłowości, (kto z kim przystaje takim się staje) unikać toksycznych miejsc, brak polskiej telewizji też długofalowo może wyjść na plus.
Zaskakujące jest dla mnie jak wielu profesjonalistów mówiących o poważnych sprawach używa trybu niedokonanego oraz słów udało się czy spróbuj. Wyeliminowanie tych konstrukcji sprawi, że odbiór naszej osoby będzie bardziej profesjonalny, konkretny i przekonywający dla słuchaczy.

SPRÓBUJ
Ja osobiście używam go wyłącznie w połączeniu z tematami kulinarnymi. “To danie wygląda fantastycznie, daj spróbować.” W każdym innym wydaniu insynuuje porażkę. Zerknij na przykłady:

“Od jutra nie palę”
“Od jutra spróbuję nie palić”

“Otwórz okno”
“Spróbuj otworzyć okno”

Czujecie różnicę ? Jeżeli na szkoleniu proszę kogoś o wykonanie ćwiczenia, które dla uczącego jest nowe nie mówią spróbuj. Moja wersja to: zrób to najlepiej jak potrafisz.

UDALO SIĘ
Przede wszystkim sugeruje ono, że to co się stało głównie jest zasługą przypadku a nie naszych świadomych i profesjonalnych działań. Jeżeli dla przykładu kierownik projektu podsumowuje właśnie zakończoną fazę wdrożenia zaczynając zdanie od słowa udało nam się, mnie od razu pojawiają się myśli: uff mieliśmy szczęście, ale fart, ktoś nad nami czuwa itp. Po prostu takie skojarzenie ładujemy do naszych odbiorców. Jeżeli dany sukces jest wynikiem naszych świadomych i konkretnych działań to nie opisujmy ich słowem “udało się” są przecież takie ładne jak: Zrobiliśmy, dokonaliśmy, zakończyliśmy itd.

Tryb niedokonany. Co z nim złego ?
Jak dla mnie jest taki rozlazły, nudny i mało konkretny. Mam pomysł posłużę się przykładem: Jesteśmy na ważnej prezentacji u klienta, właśnie kończę omawianie swojej części, kolejną ma prezentować koleżanka. Przykład użycia trybu niedokonanego:
“A teraz chciałbym przekazać głos koleżance”, moja propozycja to: “Teraz przekazuję głos koleżance”. Jedno słowo, a odbiór diametralnie różny.

W skrajnym wydaniu to zdanie można spaskudzić w następujący sposób: “A teraz chciałbym spróbować przekazać głos koleżance, zobaczymy czy mi to się uda”. To autentyk, który słyszałem podczas prezentowania rozwiązania wartego kilka milionów złotych.

Czemu warto przejmować się tymi sprawami? Bo to może być to coś co sprawi, że właśnie nasza oferta (czy sama osoba) zostanie odebrana jako bardziej profesjonalna. To może być ta jedna rzecz, które wyróżni nas od innych oferentów czy kandydatów do wykonania danej pracy.

Jest to umiejętność, która wymaga treningu. Przygotowując się do wystąpienia należy uważnie obserwować samego siebie (np. nagrać wystąpienie) i krok po kroku eliminować negatywne wzorce. Cierpliwość i ciężka praca zaowocuje zainstalowaniem tego do naszych podświadomych działań, no chyba że nad piszemy to słuchając w nadmiarze dyskusji polityków :) .