Zacznijmy od definicji, którą można przeczytać w wikipedi:

“Stres jest definiowany w psychologii jako dynamiczna relacja adaptacyjna pomiędzy możliwościami jednostki a wymogami sytuacji (stresorem), charakteryzująca się brakiem równowagi. Podejmowanie zachowań zaradczych jest próbą przywrócenia równowagi. W terminologii medycznej, stres jest zaburzeniem homeostazy spowodowanym czynnikiem fizycznym lub psychologicznym. Czynnikami powodującymi stres mogą być czynniki umysłowe, fizjologiczne, anatomiczne lub fizyczne.”

Dla mnie istotą tego tematu jest potrzeba zaakceptowania faktu, że stres jest częścią naszego organizmu, nas samych. Pojawił się on w procesie ewolucji dla naszego dobra, jest naszym przyjacielem chroniącym nas przed sytuacjami, które są dla nas szkodliwe. Jest to naturalna reakcja nas samych, na to w jakich warunkach aktualnie przebywamy. Stresującym może być egzamin certyfikacyjny na konsultanta SAP, pierwszy dzień w nowej pracy czy stałe przebywanie w głośnym biurze. Ja na własny użytek dzielę stresory na dwie grupy:

  1. Występujące jednorazowo
  2. Występujące cyklicznie

Przykładowo do pierwszej grupy można zaliczyć tematy, które są dla nas nowe, są w chwili obecnej niewiadomą i naturalną sprawą jest, że wywołują niepokój. Najczęściej jest tak, że później okazuje się, iż strach miał wielkie oczy i doskonale poradziliśmy sobie z tą sytuacją. I właśnie ta świadomość jest moim zdaniem najlepszą metodą na radzenie sobie z paraliżującym strachem przed nowym,. czy jednorazowym często przykrym wydarzeniem. Wystarczy sięgnąć do doświadczeń z przeszłości i przypomnieć sobie ile razy doskonale dałeś sobie rade z początkowo wywołującymi strach tematami. Jeżeli zrobiłeś to dobrze tyle razy, to i tym razem nie ma podstaw do tak dużych obaw.

Do drugiej grupy można zaliczyć tematy, które występują trwale w naszym otoczeniu. Nasz organizm ocenia je jako szkodliwe i w dość brutalny sposób informuje, że coś jest nie tak. Przykładem takiego stresora może być otoczenie w jakim wykonujemy pracę (hałas, nieprzyjemny kolega czy szef).

Na tę grupę stresorów w moim przypadku największy rezultat dostarcza metoda natychmiastowego działania. Nie ma lepszego momentu jak “tu i teraz”. Zidentyfikuj stresora i wprowadź działania naprawcze, eliminujące to co nasz organizm identyfikuje jako szkodliwe czy niebezpieczne. W wielu przypadkach trzeba negocjować z samym sobą i poważnie zastanowić się czy dana sytuacja jest tak naprawdę szkodliwa. Taki szczery dialog wewnętrzny pozwala znaleźć nowe opcje. Oczywiście mogą też być sytuacje, które wymagają konkretnych działań z naszej strony. Wówczas należy je wykonać najszybciej jak to możliwe. Jeżeli nie mamy możliwości zmienić podejścia naszego szefa do pracowników, ja wówczas rozejrzałbym się za nowym pracodawcą.

A co z sytuacjami, które nie mogą być rozwiązane natychmiast, a uniemożliwiają nam spokojne zaśnięcie. Wówczas ponownie negocjujemy z naszą podświadomością i ustalamy konkretny termin załatwienia sprawy. Dla przykładu jutro o 11, i teraz bardzo ważna sprawa, dokładnie o tej porze zajmujemy się tematem. Jeżeli znowu z niezależnych od nas przyczyn termin wymaga przesunięci to ustalamy nową datę pamiętając, że najlepszą skuteczną metodą na stres jest skuteczne zamknięcie sprawy :).

W moim przypadku stres pojawia się również jako reakcja na zbyt wiele bodźców (wrażeń), które docierają do mnie w określonej jednostce czasu (każdy ma swoją indywidualną liczbę). Wówczas jest to kolejny sygnał od naszego przyjaciela, że coś jest nie tak, że konieczne są działania naprawcze. Co my z tą wyciągniętą ręką zrobimy, zależy już od nas samych.