Te pieniazki, to nie podarunek !
niedziela, 21 wrzesień 2008Kinga w swoim komentarzu pod postem Zawód konsultant, poprosiła mnie o moje spostrzeżenia do dyskusji na forum gazety. Tak, więc poniżej zacytuję kluczowe elementy tych wątków oraz podam mój punkt widzenia.
Na Forum: „Abstrahując od kasy – jeszcze jedna sprawa: Wielu “początkujących” myśli, ze “zdobyć doświadczenie” i wiedze, to drobiazg. To tylko kwestia pilności (jak w szkole) itp. Byle się “załapać”, a potem to już jakoś, już nie boli. Jak przez pól roku jestem w projekcie i nie spadłem z konia, to już jestem stary wyga, fachowiec i guru. No i “konsultant”. Ale ten zawód to b męcząca harówka na wielu płaszczyznach – techniczna, organizacyjna, analityczna, komunikacyjna, psychologiczna,…”
Zgadzam się, że ilość wiedzy, którą trzeba przyswoić na początku jest spora. Dodajmy trochę konkretów. Do egzaminu certyfikującego z MM (80 pytań w 3h) trzeba przerobić co najmniej sześć szkoleń, każde po około 500 stron. Zależnie od zdolności potrzeba do kilku tygodni, aby wszystko ułożyło się w głowie. Zupełnie inna sprawa to umiejętność przełożenia teorii na praktyczne zastosowanie w projekcie. Tu też potrzeba czasu (doświadczenia), aby to opanować.
Jeżeli uważałabym, że „(..) ten zawód to b. męcząca harówka na wielu płaszczyznach – techniczna, organizacyjna, analityczna, komunikacyjna, psychologiczna,…” już dawno zajmowałbym się czym innym. Dziwi mnie, że ktoś mając taki pogląd dalej w tym trwa. Ponieważ w pracy spędzam tak dużo czasu, nie mogę pozwolić sobie na to żeby nie sprawiała mi przyjemności.
Na Forum: „I mordęga (tez m.in. z powodu podróży itp.) się dopiero zaczyna, wieloletnia “dżungla” “myślowa” (trwająca jak w szachach nie standardowe 8, tez nie 10-12-15(!) godzin faktycznej pracy, lecz często bez przerwy, bo “głowa niewolnikiem zawodu”) przez która musisz się przedrzeć, jest gęsta…..”
Podróży jest sporo, w większości przypadków pracujemy u Klienta. Jeżeli chodzi o czas pracy, to ja mam inne podejście. Fakt, że w zależności od fazy projektu czasem trzeba zostać trochę dłużej, jednakże nie może to być regułą. Długofalowo jest to złe dla nas samych jak i dla projektu. Po prostu pracując ponad normę:
- Tracimy entuzjazm
- Spada nasza wydajność
- Robimy więcej błędów
- Fizycznie można pracować nawet 12h, umysłowo nie. Spróbujcie na przykład przez 8h non stop pisać esej lub kreatywnie rozwiązywać problemu, no ale to temat na oddzielnego posta.
Jest to temat dla kierownika projektu, jeżeli zespół pracuje kilkanaście godzin na dobę to znaczy, że jest za mało osób lub zadania są źle przyporządkowane (kompetencje).
Na różnych projektach widziałem osoby, które lubiły przesiadywać do 19, 20. Nie zaobserwowałem jednak u nich większej wydajności. Ja o 17 mówiłem im „Do jutra”.
Na Forum: „”Nawet” po 2-3 latach jest się – co do umiejętności – nadal “początkującym”, który, jeśli jest mądry, podczas rozmów w grupie fachowców raczej nie otwiera buzi (tylko uszy).”
Fakt, są trzy poziomy doświadczenia w SAP
- Pierwszy: Tonę, tonę jest tego tak dużo.
- Drugi: Pływam, wiem to, wiem tamto, może nawet wszystko
- Trzeci i ostatni: Wiem czego nie wiem.
Na forum: „Wszystko, co chciałem przez to wyrazić – ze jest tylko jedna droga: “ciernista” droga ciężkiej pracy (psychika, fizyka). I właśnie dlatego, nieprzypadkowo, jest, czasami, ta kasa. Bo wierzcie mi, drodzy aspiranci – to wyjątkowo twardy sport. Żeby nie było u greenhornów później bolesnych iluzji. To naprawdę nie jest zawód dla wszystkich.”
Tutaj moim zdaniem autor kompletnie pojechał po bandzie. To, jaka ta droga będzie zależy tylko od nas samych. Po co wybierać taką „ciernistą”. Kiedy droga zawodowa może być ciernista? Moim zdaniem tylko w jednym wypadku. Gdy nie lubimy tego, co robimy. Jeżeli ktoś ma kłopot z wyjazdami, z pracą z różnymi ludźmi (to też wymaga nauczenia) czy nie czuje konfiguracyjnych programów ERP, taka droga na pewno będzie „ciernista”.
Zgadzam się ze stwierdzeniem, „To naprawdę nie jest zawód dla wszystkich”. Tak samo jak zawód przedszkolanki, lekarza czy pracownika socjalnego.
W drugim wątku autor opisuje bardzo indywidualne doświadczenia. Ja nie miałem takich przygód, nie zaobserwowałem tez ani jednego podobnego przypadku u znanych mi konsultantów.


