Archiwum miesiąca maj 2010

Zaległe komentarze

środa, 19 maj 2010

Z uwagi na bardzo aktywne działania w realu, pozostawiłem bez odpowiedzi dwóch czytelników, za co serdecznie przepraszam. Z uwagi na spory okres czasu, który upłynął od zadania pytania, odpowiem w postaci oddzielnego postu mając nadzieje że przyda się to innym Czytelnikom.
Majka w swoim komentarzu: http://www.arturjaworski.net/2007/09/12/jak-zostac-konsultantem-sap/#comment-440  pyta czy wykształcenie z “innej bajki” przeszkodzi jej w byciu konsultantem FI.
Bardzo zastanawia mnie ta nasza polska wiara w wykształcenie wyższe. Nasz polskie uczelnie nie bez powodu nie łapią się do pierwszej dwusetki globalnego rankingu uczelnianego, w wielu przypadkach “umiejętności” tam zdobytych musimy pozbywać się w późniejszym rzeczywistym biznesowym życiu. Tak naprawdę, wykształcenie kierunkowe niezbędne jest tylko gdy chcesz być chirurgiem, adwokatem lub inżynierem konstruktorem. W pozostałych wypadkach o wiele wartościowsze są praktyczne umiejętności z realnego projektu. Oczywiście nikt z nimi się nie rodzi, tak więc w początkowych okresie trzeba być chętnym i otwartym na naukę. To na początek w zupełności wystarczy.
W tym poście: http://www.arturjaworski.net/2008/10/27/podyplomowe-studia-erp/ napisałem co sądzę o podyplomowych studiach ERP.

Z kolei Mateusz w swoim komentarzu: http://www.arturjaworski.net/2007/11/25/jak-zostac-konsultantem-cz-2/#comment-446 pyta o ubiór na rozmowę kwalifikacyjną.
W zasadzie rekrutacja na stanowisko konsultanta SAP nie odbiega znacząco od innych rekrutacji. Zazwyczaj pierwszym etapem jest pracownik HR, a drugim osoba odpowiedzialne za Biznes. Ja wybrałbym garnitur, to bezpieczniejsza opcja. Okazujesz w ten sposób szacunek dla rozmówcy oraz wysyłasz sygnał, że zależy Ci aby dobrze się zaprezentować. Takim ubiorem nikomu “nie podpadniesz”, z dżinsami i koszulą może być różnie.

Jeszcze raz przepraszam za opóźnienie i obiecuję, że nie powtórzy się to w przyszłości!

Nowoczesny socjalizm

wtorek, 18 maj 2010

Rynek dofinansowań z UE jest bardzo rozwiązły. Możemy na nim zauważyć wartościowe przykłady, jak np. dofinansowanie infrastrukturalne o ile wybór Wykonawcy dokonany jest w oparciu o uczciwe kryteria, jak i te, które są tym, co już przerabialiśmy: socjalistycznym wsparciem konkretnych podmiotów kosztem innych. Do tej grupy możemy zaliczyć wszelkiego rodzaju dofinansowania szkoleń, które psują rynek i sztucznie utrzymują bezwartościowe produkty oraz te na zakładanie Firm. Czemu dotacja na założenie firmy może być szkodliwe? Otóż może, ponieważ pozwala na nieuczciwe zachowanie i koncentrację na wyciągnięciu kasy kosztem jakości dostarczanych usług.

Parę dni temu dowiedziałem się o mechanizmie, który prosto można wykorzystać po otrzymaniu dotacji z Funduszu UE. Najpierw trochę przepisów:

Do wydatków kwalifikujących do wsparcia przez UE jest wynagrodzenie brutto zatrudnianych pracowników (wraz z pozapłacowymi kosztami pracy). Co możemy zrobić, aby wyciągnąć więcej kasy i kombinować zamiast działać w realiach zdrowego rynku? Zaproponować pracownikowi układ: dostaniesz ode mnie 2000 netto miesięcznie, jednakże brutto będziesz zarabiać 4980 co w przybliżeniu daje 3000 na rękę. Taka kwota przelewana jest na konto pracownika, jednakże zgodnie z umową różnica, czyli w tym przykładzie 1000 PLN jest oddawana w gotówce Pracodawcy.

W teorii wszystko brzmi wspaniale, UE wspiera, mamy nawet załączniki, w których opisuje się warunki zatrudnienia i koszty. W praktyce UE utrzymuje kombinatorów i krętaczy kosztem przedsiębiorczych i uczciwych.