Archive for the 'Na luzie' Category

Published by Artur Jaworski on 17 września 2008

Wydatki

Oglądając kiedyś wywiad z bardzo skromnym miliarderem usłyszałem takie zdanie: „Umiejętność wydawania pieniędzy jest równie istotna jak zarabiania”. W pełni się pod tym podpisuję i to niezależnie od budżetu, jakim aktualnie dysponujemy.
Jak to zrobić ?
Ja osobiście używam serwisu wydatki.com

greenshot 2008 09 17 10 20 20 1

Jest bardzo przyjemny w obsłudze oraz ma możliwość tworzenia własnych kategorii grupujących. Ponieważ funkcjonalność raportująca pokazuje zestawienie wydatków za dany miesiąc lub ich przedział. Trend dla poszczególnych kategorii można szybko uzyskać korzystając z tabeli przestawnej w Excelu.
green

Co uzyskujemy ?

  • Informacje na co wydajemy pieniądze
  • Ile z nich generuje wartość dodaną a ile nie przynosi wymiernych korzyści
  • Wartość kosztów stałych, a więc jaka kwota jest nam niezbędna aby przetrwać miesiąc.

Podsumowując, korzyść z posiadania szczegółowych informacji o miesięcznych wydatkach o wiele przewyższa koszt polegający na systematycznym wprowadzaniu danych (chociaż przez jakiś czas).

Published by Artur Jaworski on 18 sierpnia 2008

Zawód konsument

 Drzewko

Każdy z nas każdego dnia wywiera wypływ na naszą planetę. Pijemy wodę, jemy posiłki, używamy samochodu. Jak duże jest to oddziaływanie ? W skali globalnej bardzo zróżnicowane. Liderem na rynku jest USA, które stanowiąc 4% światowej populacji konsumuje 40% światowych zasobów i produkuje 30% globalnych śmieci i zanieczyszczeń. W Ameryce tylko 1% kupowanych produktów jest używany dłużej niż przez 6 miesięcy. Gdyby każdy na Ziemi żył na podobnym poziomie konsumpcji, potrzebowalibyśmy od 3 do 5 planet.
Jeżeli chcesz sprawdzić jak dużo bierzesz ze środowiska – czyli ile przestrzeni potrzebujesz  by zaspokoić Twój aktualny styl życia obejmujący różnorodne kategorie konsumpcji (żywność, transport, odpady itp.) skorzystaj z tego kalkulatora.
Nasz aktualny system konsumpcji jest w dużym kryzysie. Jego największą wadą jest ścisła interakcja ze środowiskiem naturalnym. Żeby dostać się do metali wysadzamy góry, żeby zdobyć drewno wycinamy lasy, produkując towary zanieczyszczamy powietrze oraz rzeki. Zabieramy naturalne środowisko zwierzętom jak i ludziom, którzy mieszkali tam od stuleci. Jedyna alternatywa, jaka im pozostaje to przeprowadzka do miast, gdzie mieszkając w slumsach gotowi są podjąć każdą pracę. Taka jest ukryta cena tanich produktów dla wysoko rozwiniętych krajów.
My jako konsumenci nie widzimy w jaki sposób produkowane a następnie utylizowane są towary. Jedyne co możemy uważnie zaobserwować to ilość śmieci jakie wyrzucamy z domu, ponieważ robimy to własnoręcznie. Większość tych śmieci ląduje w wielkim dole dalej zanieczyszczając powietrze i wodę. Ponadto do każdego worka śmieci wyrzucanego z naszego mieszkania należy średnio doliczyć 17 worków powstałych na etapie produkcji.
Aktualnemu podejściu do wytwarzania i utylizacji towarów przydałaby się nowa metoda. Sposób, który nie będzie bazował na tworzeniu z nieodnawialnych zasobów i wyrzucaniu odpadków do dziur w ziemi. Jest tu masa sposobności, które czekają na propozycje rozwiązania.

Published by Artur Jaworski on 21 czerwca 2008

Pieniądze szczęście dają

Pieniądze, to moim zdaniem jeden z ciekawszych wynalazków człowieka. Dzięki nim nie muszę samodzielnie szyć ubrań czy produkować energii elektrycznej. Robię to co lubię a za uzyskane pieniądze kupuję niezbędne towary i usługi. Jednakże ze zdziwieniem obserwuję jak mało osób wykorzystuje te szansę i koncentruje się na pracy, z której mają być pieniądze a nie frajda.
Przypomina mi to błędne koło. Osoby, które otwarcie przyznają, że nie lubią swojej pracy zatracają się w kupowaniu. Bardzo często wydają o wiele więcej niż są w stanie zarobić, zadłużając się na całe dziesięciolecia. Bieganie za kredytami, urządzanie mieszkania na wysoki standard to wszystko zabiera czas i energię, które szczególnie w młodym wieku lepiej spożytkować na zwiększenie wartości rynkowej. Bez tego elementu, nie ma możliwości zwiększenie przychodów. Koncentracja sił i środków na dobrach materialnych skutecznie utrudnia naukę nowych umiejętności.
Obserwując moich znajomych, którzy w młodym wieku zdecydowali się na zakup mieszkania na kredyt zauważam kilka prawidłowości:

  • Pozyskanie kredytu, pilnowanie developera oraz wykańczanie mieszkanie konsumuje potężne ilości czasu, które są inwestowane w ulotne dobra materialne (nie ma gwarancji, że nie stracimy tego bezpowrotnie). 
  • Konieczność płacenia raty kredytowej ma istotny wpływ na elastyczność w podejmowaniu wyborów życiowych. Przykładowo jeżeli sytuacja w aktualnym miejscu pracy ulega nagłej zmianie np. pojawienie się destrukcyjnego bezpośredniego menagera. Duże koszty stałe utrudniają szybkie opuszczenie toksycznego miejsca.

Nie jestem przeciwnikiem kupowanie mieszkania czy brania kredytów. Ważna jest kolejność i priorytety działań. Moim zdaniem o wiele cenniejsze są inwestycje w siebie niż w przedmioty.
Jeżeli ktoś swoją pierwszą pracę wykonuje do samej emerytury to albo miał niesamowite szczęście i od razu trafił na to coś lub zaprzestał poszukiwań. U mojego pierwszego pracodawcy opiekowałem się naprawami cystern kolejowych do przewozu towarów niebezpiecznych. Wykonywałem to w fizycznym świecie kontaktując się z dostawcami i dzierżawcami wagonów oraz w świecie wirtualnym odzwierciedlając koszty i historię napraw w systemie ERP. W międzyczasie pojawił się projekt funkcjonalnego upgradu oprogramowanie do nowszej wersji, którego byłem aktywnym członkiem. Było to niesamowite doświadczenie, które utwierdziło mnie, że właśnie taki rodzaj pracy chcę wykonywać. Oczywiście z uwagi na profil działalności mojego aktualnego wówczas pracodawcy, wymagało to przejścia do firmy konsultingowej, jednakże to były moje jedyne motywatory. Po prostu czułem wewnętrznie, że to chcę aktualnie robić. Co będzie dalej? Wątpię abym do końca moich dni zajmował się oprogramowaniem ERP. Jest tyle ciekawych dróg do wypróbowania, niektóre z nich nawet jeszcze nie istnieją. Na pewno będzie to coś co sprawia, że z przyjemnością wstaję rano z łóżka. Czego i wam życzę.

Published by Artur Jaworski on 20 maja 2008

Targi pracy dla studentów PW & WAT

Targi pracy to cykliczne imprezy organizowane corocznie na większości polskich uczelni. W tym roku miałem okazję przejść na druga stronę barykady i rozmawiać ze studentami Politechniki Warszawskiej oraz Wojskowej Akademii Technicznej. Zacznę od tego, że była to dla mnie wspaniała okazja do oderwania się od technicznych zadań, poznania ciekawych osób z innych działów w mojej firmie no i podyskutowania ze studentami. Jedną z wielu zalet pracowania w dużej organizacji jest możliwość zbierania różnego rodzaju doświadczeń, warto o tym pamiętać i korzystać. Zobaczenie na własne oczy jak funkcjonuje dział sprzedaży, czy procesy w HR otwiera horyzonty oraz jest ciekawą opcją na nauczenie się nowych rzeczy.

Przejdźmy teraz do głównym bohaterów. Z przykrością stwierdziłem, że ¾ studentów kompletnie nie wiedziało co chce robić po zakończeniu studiów, a początki dyskusji wyglądały mniej więcej tak:

- Co mogę robić u Państwa w firmie

- Sporo, a co konkretnie Cię interesuje ?

- Nie wiem

Doskonale rozumiem, ze mając lekko ponad dwadzieścia lat można nie mieć dokładnego planu na życie zawodowe, ale rozmawiając z potencjalnym pracodawcą trzeba mieć jakiś pomysł na siebie, kilka opcji, a nie oczekiwać na rozwiązania. Warto zdawać sobie sprawę z konsekwencji takiej strategii. Po prostu wypada się bardzo blado na tle o wiele mniejszej, ale bardzo atrakcyjnej grupie osób, którzy wiedzą czego chcą i oferują konkrety przyszłemu pracodawcy. W dzisiejszych czasach coraz częściej wymaga się dostarczania rezultatów, a nie po prostu przychodzenia do pracy. No i ostatnie, ale nie najmniej ważne, aby być w czymś naprawdę dobrym trzeba to lubić, musi to nam sprawiać przyjemność. Któż inny poza nami samymi może stwierdzić co jest dla nas dobre? W przeciwnym razie prędzej czy później pojawi się wypalenie zawodowe lub kryzys wieku średniego. Nasze życie będzie ograniczało się wówczas wyłącznie do sprzedaży 1/3 naszego czasu na materialne gadżety .Jeżeli kompletnie nie wiesz co robić po szkole, to warto pomyśleć o dużej organizacji, w której sporo się dzieje i można popróbować wielu rzeczy. W wielu korporacjach istnieją roczne programy umożliwiające popracowania w wielu działach a następnie wybraniu docelowego miejsca. Praca to bardzo ważna sfera naszego życia, warto zatroszczyć się o jej jakość własnymi działaniami.

Published by Artur Jaworski on 08 kwietnia 2008

Jak zrobić kabelek do skanera UBC3300XLT

Standardową możliwością wprowadzania danych do skanera jest dostępna na przednim panelu klawiatura. Na szczęście skaner wyposażony jest w złącze do połączenia z komputerem PC, jednakże kabel i oprogramowanie nie jest wyposażeniem standardowym. Ponieważ taki sposób konfiguracji skanera nie sprawiał mi specjalnej przyjemności postanowiłem rozpoznać rynek.W Polsce nie znalazłem dostawcy dla interesującego mnie produktu, trochę dalej było już lepiej jednakże cena, 34,95 EUR to rozbój w biały dzień. Postanowiłem poszukać planu B, którym okazało się własnoręczne wykonanie kabelka. Na grupach dyskusyjnych wyczytałem, że potrzebne do tego jest Gniazdo żeńskie RS232 oraz Kabel USB zgodny ze standardem aparatów fotograficznych: Casio, Fujifilm, Konica, Panasonic, Toshiba.Kabelek USB za 16 PLN kupiłem w sklepie Elfa (numer produktu: 25-581-20). Gniazdo RS232 to nie problem, ciągle są powszechnie dostępne (koszt około 4 PLN).
Tak wyglądają wszystkie niezbędne elementy:
Start
Końcówka USB będzie zastąpiona złączem RS232, pierwszą czynnością jest usunięcie izolacji z kabelków

Odci?te USB
Następnie należy wlutować kable zgodnie z poniższym układem:

USB mini

Kolor kabelka

Numer PIN w RS232

1

Czerwony

5

2

Zielony

3

3

Biały

8

4

Czarny

2

Numery poszczególnych pinów powinny być napisane bezpośrednio na końcówce RS232. Jeżeli by tak nie było to obowiązuje poniższy schemat:
koncowka zenska2
Lutowanie
Po zalutowaniu pozostaje skręcić złącze RS232 i rozpocząć użytkowanie.Gotowy kabelek
Darmowe oprogramowanie jest średniej jakości, ja do pierwszych testów wykorzystałem demonstracyjną wersję oprogramowania ARC250 dostępne na tej stronie. Jest bardzo fajne, a jedynym ograniczeniem wersji testowej jest liczba transferów do skanera. Za pomoc w wykonaniu kabelka dziękuję mojemu szwagrowi Maćkowi Gawryjołkowi.

Published by Artur Jaworski on 29 lutego 2008

Pierwsza praca

Praktycznie wszystko, za co się w życiu zabieramy, co najmniej raz wykonujemy po raz pierwszy. Niektóre z tych doświadczeń są przyjemne, inne mniej. Wszystkie one wypełniają nasze życie. Jednakże jest to niezbędny krok, aby sprawdzić, czy dana czynność sprawia nam przyjemność i jest dla nas wartościowa.
Podobnie wygląda sytuacja z tą pierwszą poważną dla uproszczenia przyjmijmy, że podejmowaną po zakończeniu nauki (etap nie jest istotny) pracą.
Z własnego doświadczenia wiem, że przed każdym nieznanym żywimy pewne obawy. Dla nowej pracy typowe to: jakich ludzi tam spotkam; czy wywiąże się z pokładanych we mnie nadziei; czy będę akceptowany przez zespół itp. W większości przypadków okazuje się, że to zamartwianie się jest bezpodstawne i świetnie sprawdzamy się w nowym środowisku. Każdy w swoim dotychczasowym życiu miał mnóstwo sytuacji, które wywoływały dreszczyk niepokoju, a w rezultacie przebiegły gładko.
Pierwsza praca – co jest istotne.

  • Kasa. Zacznę od pieniędzy jednakże moim zdaniem są one najmniej istotne podczas negocjacji warunków zatrudnienia. Często pierwsza praca wykonywana nawet beż żadnego przelewu na nasze konto bankowe, a wykonywana w odpowiednim środowisku, może być bardziej wartościowa niż pozornie dobrze opłacane „przekładanie papierków”. Taki wolontariat to wartościowe kontakty, ciekawe projekty czy unikalne doświadczenie. Każdą pierwszą pracę naleźy traktować jako długoterminową inwestycję, która dopiero po latach przyniesie oczekiwane korzyści.
  • Przyjemność. Jeżeli ktoś wykonuje ten sam rodzaj pracy od pierwszego dnia aż po emeryturę, to albo miał szczęście i od razu znalazł to, co go pasjonuje lub nie wie, że są inne opcje i warto szukać. Dobrze, gdy już pierwsza praca jest zbieżna z zainteresowaniami i sprawia wielką przyjemność. Długofalowo to niezbędne aspekty sprawiające, że nie znamy uczucia wypalenia zawodowego a kryzys wieku średniego to termin znany z telewizji.
  • Korporacja. Moim zdaniem na pierwszą pracę im większa firma tym lepiej. Ciężko jest od razu znaleźć te wymarzoną pracę, która jest tak fajna, że moglibyśmy wykonywać ją nawet za darmo (ideał, realny do osiągnięcia). W dużych firmach mamy większe możliwości na popróbowanie różnych rzeczy, oraz więcej elementów do oglądania.

Na koniec jeszcze raz nawiąże do pierwszego punktu, a więc kasy. Dla mnie pieniądze są bardzo istotne. Umożliwiają mi prowadzenie tego bloga, pojechanie na wakacje czy pójście na mecz Polonii Warszawa. Jednakże dobrze jest zdawać sobie sprawę, ile tak naprawdę nam ich potrzeba i czy koszt ich uzyskania nie pogarsza jakości naszego życia. Dla mnie pieniądze są słabym motywatorem do działania, o wiele ważniejsze Jak zarabiam niż Ile zarabiam.

Published by Artur Jaworski on 17 lutego 2008

O emeryturach, OFE i szczęśliwej starości

Większość z nas doczeka wieku emerytalnego, który z założenia ma być jesienią życia, okresem w którym nie zmieniamy naszej aktywności, dalej realizujemy cele i marzenia. Do realizacji naszych pragnień przydają się pieniądze, w teorii po przekroczeniu wieku emerytalnego Państwo zobowiązuje się do comiesięcznych przelewów na nasze konto, jednakże ja bardzo sceptycznie podchodzę do tych zapewnień i wiem, że to ja sam muszę zadbać o spokój mojej starości.
Na temat naszego systemu emerytalnego mówi się wiele, jak dla mnie, chociaż podkreślam, że mówię tu o swoim wyobrażeniu, bieżące wpłaty finansują wypłaty dla aktualnych emerytów i nie zanosi się, aby ta sytuacja zmieniła się za moich czasów. Dla przykładu OFE do których jesteśmy zmuszani pobierają aż 7% za zarządzanie naszymi składkami i to za co ? za kupowanie Obligacji Skarbu Państwa. Do tej pory oddaliśmy im w ten sposób 1 mld złotych oraz kolejne 0,5 mld na pokrycie kosztów zarządzania.
Co możemy zrobić ?
Sami zadbać o nasze konto emerytalne, wykorzystując mechanizm małych wpłat przez długi okres czasu. Im wcześniej zaczynamy tym mniejsze kwoty miesięczne mogą być przeznaczane na ten cel.
Bardzo fajny kalkulator znajduje się na portalu Bankier.pl bezpośredni link jest tu. Wykorzystałem go do przeprowadzenia poniższej symulacji.

Rozpoczęcie

30 Wiek rozpoczęcia oszczędzania w latach.
Zakończenie 65 Wiek zakończenia oszczędzania w latach.
Emerytura 65 Wiek przejścia na emeryturę w latach.
Inflacja 3 Oczekiwany poziom inflacji do waloryzacji składki w %.
Stopa zwrotu 4 Oczekiwana stopa zwrotu, powyżej inflacji w %.
Rata miesięczna 300 Miesięczna wartość środków jakie możesz odłożyć ze swoich bieżących dochodów.
Rodzaj lokaty w m-cach 1 Lokaty 1 miesięczne
Płatność na koniec okresu Kiedy jesteśmy skłonni odprowadzać raty oszczędności. Na początku miesiąca – z góry, czy też na koniec miesiąca – z dołu.

Wartość w wieku przejścia na emeryturę:  540316.38 
Wartość teraźniejsza oszczędności wyniesie:  189325.01 

Ile odkładać miesięcznie ?
Symulowałem różne kwoty, aby utrzymać ten sam standard dochodów co przed przejściem na emeryturę oraz przy założeniu że odkładamy 30 lat, rata miesięczna powinna być pomiędzy 4-8 % aktualnych miesięcznych przychodów.

Published by Artur Jaworski on 29 stycznia 2008

Domeny globalne, baza whois, registrator domeny.pl

Zakup domeny wiąże się również z umieszczeniem prywatnych danych w powszechnie dostępnej bazie o abonentach domen internetowych: WHOIS, takich jak:

  • pełen adres zamieszkania,
  • adres e-mail,
  • telefon,
  • nazwy serwerów, na które jest delegowana domena,
  • dane Registratora obsługującego

Jednym z celów publikowania tych informacji jest ochrona praw autorskich dla treści, które użytkownicy Internetu tworzą na swoich stronach, oczywiście tylko dla tych, którzy są zainteresowani taką formą ochrony. Bezpieczeństwo danych w bazie whois jest ustawicznie zwiększane, jednakże jest to smakowity kąsek dla właścicieli robotów do zbierania adresów e-mail, czy złodziejów poszukujących adresów zamożnych osób. Jednym z zabezpieczeń jest limit połączeń z jednego adresu IP, który wynosi 100 na dobę, po przekroczeniu tego limitu dane nie są zwracane.
Jeśli ktoś nie życzy sobie na publikację danych w bazie ma prawo zastrzeżenia swoich danych , no ale tu zaczynają się schody. Jest to stosunkowo proste o ile nie posiadamy domeny globalnej a więc z końcówkami: *.com, *.net, *.org, *.biz i *.info. Mój aktualny rejestrator firma Domeny.pl sp. z o.o. z Krakowa, zażądała za zastrzeżenie moich danych opłaty w wysokości 10 PLN na rok, co zwiększa o 1/5 roczny koszt utrzymania domeny. Co możemy zrobić ?
Pierwsza opcja to podać fałszywe dane, jednakże Ci rejestratorzy, którzy kasują ekstra opłatę za zastrzeżenie danych posiadają też kary umowne za takie działanie, dla przykładu w domeny.pl wygląda to następująco:
*Regulamin świadczenia usług wraz z zasadami rejestracji i utrzymywania
nazw domen internetowych.*
dział III. PRAWA I OBOWIĄZKI STRON , pkt 2 , podpunkt 12) Podanie przez Abonenta swoich nieprawdziwych danych, jak również nieuzasadnione, samowolne dokonanie zmian w rejestrze swoich danych, uprawnia Domeny.pl do żądania kary umownej do wysokości pięciu tysięcy złotych. W przypadku Abonentów dokonujących płatności elektronicznych, z użyciem kart płatniczych, gdzie stwierdzono rozbieżność między podanymi danymi, a danymi użytymi przy skorzystaniu z instrumentów płatniczych, Domeny.pl poza naliczaniem kary umownej powiadamia właściwe organy ścigania, celem zbadania czy stwierdzony przypadek nie wypełnia znamion czynu zabronionego.”
W związku z powyższym polecam coś lepszego, a więc transfer domeny do innego rejestratora. Po prostu na rynku istnieją podmioty, które dokonują zastrzeżenia naszych prywatnych danych bez żadnych dodatkowych opłat i właśnie w takim towarzystwie mam zamiar się obracać.
Dokonałem małej analizy rynku, przykładami Registratorów, którzy nie posiadają opłat za zastrzeżenie danych właściciela dla domeny globalnej – to firmy: qdnet.pl i home.pl.
Trochę przypomina mi to historię wyszukiwarek internetowych, pierwszy był yahoo, potem pojawił się google, który wyłącznie usprawniając już wymyślony produkt jest niekwestionowanym liderem. Wystarczy znaleźć coś co zrobi istotną różnicę i dostarczyć to Klientom.

Published by Artur Jaworski on 18 stycznia 2008

Nie mam czasu

„Nie mam czasu” to bardzo powszechne zdanie, które już nie długo może być popularniejsze od aktualnego hitu „Made in China”. Sam również wielokrotnie je wypowiadam, jednakże polecam chwilę refleksji po ich kolejnym użyciu.
Czas, jest jednym z zasobów na ziemi, którego podaż jest ograniczona. Czasu nie można pożyczyć czy dokupić dodatkowego pakietu, ponadto nikt z nas nie wie, jaką ilością jeszcze dysponuje. Wracając do zdania z tytułu, czasu nie można nie mieć. Każdy ma go tyle samo, jedynym elementem, na który mamy wpływ to sposób, w jaki czas zużywamy. Z tego też powodu polecam pomyśleć chwilę, gdy następny raz będziemy wypowiadali słowa „nie mam czasu”. Może się okazać, że to co aktualnie z czasem robimy, wypada blado w odniesieniu do sposobności, która się właśnie pojawiła. Każda decyzja, każdy wybór ma swoją cenę, dla przykładu przyjrzyj się ile czasu zabiera Ci codzienny dojazd do pracy czy działania umożliwiające zakup, a następnie doprowadzenie do stanu używalności mieszkania. Tych chwil nigdy już nie odzyskamy, po prostu wymieniamy je na materialny stuff, konkretne działania lub ich zaniechanie. Na pytanie czy koszt jest współmierny do korzyści, każdy z nas musi poszukać odpowiedzi na własną rękę.

Published by Artur Jaworski on 18 grudnia 2007

Dzień bez kawy

Byłem namiętnym kawoszem od zawsze. Lubiłem ją dla samego smaku, zapachu. Zazwyczaj piłem z mlekiem, kiedyś z dwiema łyżkami cukru, później bez. Jeżeli sytuacja do tego zmuszała również bez zabielacza :) Piłem co najmniej dwa duże kubki dziennie, aż do czasu gdy zobaczyłem ciekawy opis na komunikatorze Ludwika, informujący że jest na odwyku.

[photopress:Cappucino__zdjecie_kawy_z_pianka__fotografie_biurowe_kawy_1416.jpg,full,pp_image]

Wywołało to u mnie ciekawy proces myślowy, którego wynikiem są poniższe wnioski:

  • po wypiciu kawy trudno mi skoncentrować się na jednym zadaniu, skaczę po między tematami i jestem nadmiernie nakręcony co w niektórych przypadkach jest bardzo niekorzystne
  • mam sucho w ustach
  • kawa jest moczopędna :)

W związku z powyższym postanowiłem sprawdzić jak to jest bez kawy. Od tego rozpoczęcia minęło kilka tygodni, a całe doświadczenie doprowadziło mnie do poniższych spostrzeżeń:

Suma energii jaką dysponujemy w ciągu dnia jest skończona. Możemy dać sobie dodatkowego kopa dostarczeniem dużej dawki kofeiny, jednakże po wzroście następuje spadek i to poniżej naszej średniej linii aktywności. Przypomina to przebieg sinusoidy, po każdym skoku w górę, następuje pik w dół. Ten dolny przebieg wypada różnie, może być zaraz po wypiciu lub rano, wówczas ciężko nam zejść z łóżka i pierwsze co robimy to sięgamy po filiżankę małej czarnej i tak cykl się powtarza… do czasu aż wpadniemy na pomysł że można go wyprostować :)

Jak pozbyć się kofeiny. Polecam metodę małych kroków. Ja kawę zastąpiłem dobrą herbatą oraz wodą mineralną. Na okres przejściowy idealna jest herbata zielona, która również zawiera kofeinę, jednakże w nieporównywalnie mniejszych dawkach. Po trzech dniach zauważyłem wyraźną poprawę, po 6 tygodniach poczułem że jestem wolny od nałogu (regularnego picia kawy na początek dnia).

Co dało mi odstawienie kofeiny:

  • o wiele prostsze podnoszenie się z łóżka, budzę się i jestem żwawy :)
  • bardzo rzadko występujący stan ospałości, który wcześniej był impulsem spaceru do kuchni w wiadomym celu
  • odzyskanie kontroli nad samym sobą, wcześniej sytuacje gdy nie miałem dostępu do kawy praktycznie wyłączały mnie z aktywności

Na pewno wypiję jeszcze nie jedną filiżankę dobrej kawy, z tym że będzie to rytuał, uczta, a nie forma doraźnego zastrzyku :)

pozdrawiam wszystkich kawoszów.

« Prev - Next »